Piosenki dla dzieci - Pieśni ludowe

Pieśni ludowe

KRAKOWIACZEK JEDEN

1.
Krakowiaczek jeden
miał koników siedem,
pojechał na wojnę,
został mu się jeden.

2.
Siedem lat wojował,
szabli nie wyjmował,
szabla zardzewiała,
wojny nie widziała.

3.
Krakowianka jedna
miała chłopca z drewna,
a dziewczynkę z wosku,
wszystko po krakowsku.

4.
Krakowiaczek ci ja,
krakowskiej natury,
kto mi wejdzie w drogę,
ja na niego z góry.

5.
Krakowiaczek ci ja,
któż nie przyzna tego,
siedemdziesiąt kółek,
u pasika mego.

6.
Krakowiaczek ci ja,
z czerwona czapeczką,
szyta kierezyja,
bucik z podkóweczką.

7.
Gra mi wciąż muzyka,
a kółka trzepocą,
jak małe księżyce
w blasku się migocą.

BALLADA O ŚW MIKOŁAJU

W rozstrzelanej chacie rozpaliłem ogień.
Z rozwalonych pieców pieśni wyniosłem węgle.
Naciągnąłem na drzazgi gontów błękitną płachtę nieba.
Będę malować od nowa wioski w dolinie.

    Święty Mikołaju, opowiedz jak tu było,
    Jakie pieśni śpiewano, gdzie się pasły konie?

A on nie chce gadać ze mną po polsku;
Z wypalonych źrenic tylko deszcze płyną.
Hej, ślepcze, nauczę swoje dziecko po łemkowsku,
Będziecie razem żebrać w malowanych wioskach.

    Święty Mikołaju...

ANDZIA

(sł. od Zamościa)

Na zielonej łące pasła Andzia pawy
przyjechało czterech kawalerów:
Wędruj Andziu z nami.

Jak ja mam wędrować kiedy pasę pawy?
Rozpuść pawy w góry, dolinami,
Wędruj, Andziu, z nami.

Pawy rozpuściła, wędrówać nie chciała,
wzięła chusty, wzięła kijaneczki
i nad stawem prała

Idzie ksiądz wikary, Andzia husty pierze,
Rzucił księgi, rzucił rewerengi,
do Andzi się bierze.

Ty się do mnie nie bierz, bo powiem do mamy.
Oj, ty Andziu, Andzi - Andziuleńko,
bo ja poświęcany.

Jakeś poświęcany, pilnuj swego prawa.
A ja Andzia, Andzia - Andziuleńka,
będe chusty prała.

Przyjdziesz do spowiedzi, to cie wyspowiadam,
Dam ci talar, talar na buciki,
pokuty nie zadam.

Jużem tyle razu u spowiedzi była,
alem jeszcze za me własne grzechy
w butach nie chodziła!

BARANKI

Kazali mi paść owce, baranki cały dzień.
Myślą, że pasę sama, a ja sama nie.

Przychodzi co wieczora młodziutki jeden pan.
Mówi witaj kochana, mówię, dziękuję wam.

Żeby nie tak maleńka za żonę bym cię brał.
Choć ja mała, mówicie niejeden by mnie chciał.

Rośnie trawa na łące, od wieczora do ranka,
tak rośnie i dziewczyna, gdy patrzy na kochanka.

OLEŚ

(z Podlasia)

O, mój mocny Boże, co tera nastało,
stary babie, stary, młodygo się chciało.
Stara baba, stara, zęby pogubiła,
sześćdziesiąt i parę lat sobie liczyła.
Skoro uowdowiała po swojem małżonku,
był to człowiek dobry, godny był szacunku.
A gdy go już Pan Bóg zabrał z tego świata,
babie sie wróciły uosiemnaste lata.
Poczeła namawiać chłopaków po woli,
chciała sobie użyć młodzieńczej swawoli.

Namówiła sobie chłopaka jednego,
ładnego, zgrabnego, uOlesia do tego.
I z tej samy wioski co ji sama była,
bo go sobie zara na służbe zgodziła.
I tak sobie żyli jakby już po ślubie,
Baba nieraz mówi: - uOleś, ja cie lubie.
I bierze za szyje, i ściska, całuje:
Najmilszy uOlesiu, wszystko ci daruje.

Bydło, konie, wozy, wszystko ci daruję,
cztery morgi pola to ci uodpisuję.
A jak się starucha w młodem rozkochała,
to co uobiecała, wszystko uodpisała.
Odpisała uona chłopakowi tamu,
ładnemu, zgrabnemu, uOlesiowi swamu.
Zara akt spisali, podług prawa mocy
wtedy chłopak mówi babie prawde w oczy.

    - Wicie co, babuniu, już ja jide od was,
    zaniuł sie nie będe, co mi kaci po was.
    Starą babę. starą, za piecem zagrodzić,
    a mnie młodziuchnemu do panienek chodzić.

Chłopak babę rzucił, cztery morgi sprzedał,
czterysta pięćdziesiąt rubli sobie zebrał.
A baba narzyka, klnie, zemści złowroga,
że ju napotkała taka kara Boga.
Moje dobrzy ludzie, proszę to rozważcie,
kto to tamu winien, to napisać każcie.
Po mojemu, baba na to zasłużyła,
co by uona była z tem młodam robiła.